niedziela, 31 stycznia 2010

Stories from the Vale

 Wstęp do RPG-owej historii którą tworzę dla moich smoków. Wymagany jest język angielski i nie przewiduję tłumaczeń.
An introductory piece I invented for my dragon RP. This series is gonna be in English.

The Vale
The Vale is bordered by high mountains to the south, and a plateau to the north, while it's only slightly lower than the eastern plains. Craggy outcrops form a hundreds of miles long barrier between the more cyvilised southern areas and the harsher northern lands. The mountain range turns south-east just at the eastern edge of the valley, opening it to the inland steppes of the continent. Formed by two large riversmeeting at the northernmost point, it forms a triangle of warm, moist and fertile land standing against it's harsh neighbourhood - arid steppes to the east and cold, barren wilderness of the north.
Accessible only through the riverbed and marshes from the north and from wild uninhabited steppes from the east, the place remained untouched by human hand for thousands of years. It's lush forests and grassy meadows with abundance of water attracted large numbers of animals to thrive in the mild climate, lacking any large predators apart form a wandering mountain bear now and then. It's been only recently that scouts and trappers form the couth breached the mountains and started to spread the word of paradise existing in the, otherways uninviting, northern land.
Still, not many were brave enough to leave everything they knew and loved behind and enterprise a dangerous journey. The first group of daredevils decided to enter the dragon's domain to the west attempting an easier, but more risky,  route through lesser mountains. They've never been heard of since. After a second party, led by an experienced dwarven mountaneer, disappeared on their alternate route through the higher mountain pass, further attempts were not endavoured. Most people started to doubt the existence of the Vale, and distrust the scouts as confabulating, or even accuse them of some pact with evils lurking in the wilderness and trying to lure poople to their doom.
Several years have passed until one day an alarm was ringed in one of the southern villages of an approaching dragon. Men armed with bows and torches gathered in front of their abodes trying to scare the creature away, but it circled above their heads and chose to land in the fields just behind the houses. To their surprise, villagers running to protect their crops were stopped by a man who claimed he rode the dragon back from behind the mountains to let it be known the long forgotten party of adventurers found their way across the mountains and setted in a friendly environment.
As hard to believe as it was, the settlers seemingly found a way to tame dragons and use them at their services. Since that day, the Vale is no longer cut off the civilised world and messengers mounted on dragons go there and back again, maintaining trade and sometimes even bringing brave souls willing to try their luck in the new world. The custom of picking abandoned dragon eggs and helping them hatch and grow spread worldwide, enabling people to inhabit territories not accesible to them before.

.

czwartek, 28 stycznia 2010

Bo to bal jest nad bale!

No dobra, może wreszcie powoli odzyskam kontrolę nad swoim życiem! W pracy już teraz z górki powinno być, będzie pora na uzupełnienie bloga i w końcu może uda się nadać mu jakąś formę graficzną.

Poprzedni wieczór spędziłam szyjąc strój na bal w przedszkolu mojego synka. Jakiś czas temu już zdecydował, że chce ubrać się w swój strój rycerski z turniejów. Wszystko fajnie, zgodę otrzymał bo to i kolejny problem z głowy, ale nie przewidziałam jednego - dzieci rosną! o przymiarce we wtorek okazało się, że cote wymaga przedłużenia rękawów a surcot jest o wiele za krótkie. Spędziłam spokojny wieczór z igłą jak przykładna żona i pani domu. Palce pokłute aż boli pisanie na klawiaturze.



A, i chyba się zaraziłam tym zbieraniem smoków. Trzy już dorosły, 3 są wyklute i mam następne 4 jajka.
Gunnila's Dragons

środa, 27 stycznia 2010

99 i jedno zastosowań plasteliny

Plastelina dobra rzecz. I tania. Dzisiaj w zastępstwie silikonu jako forma do odlewów.

Jeśli ktoś czytał poprzednie blogaski to wie, że jestem w trakcie tworzenia stołu pustynnego. Nie chciałam wszystkich 6 blatów po prostu posypać piaskiem, więc szukałam idei czegoś ładnego i płaskiego. Wymyśliłam drogę/plac wyłożony kamiennymi płytami. Na dokładkę połamanymi, pokruszonymi i zniszczonymi. Z kartonu by było za łatwo :P - zrobię gipsowe odlewy. Silikon się skończył.... ale mam plastelinę!
1. Rozwałkować plastelinę na ok 0,5 cm

2. za pomocą podstawek "wygnieść" formę - trzeba układać je w rzędach aby uzyskać wgłębienia na odlewie. Można ułożyć je równo, lub tak jak w moim przypadku symulując stare, poprzekrzywiane płyty.

3. Voila, forma gotowa - ja zalewałam gipsem dentystycznym.



4. Efekty:



Nie polecam tego sposobu na podłoża/elementy które mają być równe, ale zrujnowana podłoga wybacza wiele drobnych niedokładności - i tak ją przed przyklejeniem odpowiednio masakruję młotkiem i papierem ściernym.

wtorek, 26 stycznia 2010

Burza w szklance wody czyli wojny lizardmeńskie

W sobotę postanowiłam przewietrzyć nieco jaszczuroludzi mojego męża. Nie udało mi się pożyczyć rulebooka, więc rozpiskę robiłam "na czuja" czytając streszczenia zasad z AB. Moim przeciwnikiem był równie zielony gracz lizardmeński. Skład mojej armii:
 4x 10 skink skirmishers z blowpipami
2x3 terradon riders
1x5 cold one cavalry
1x2 razordons
skink priest, venom of firefly frog
Skink priest, Plaque of Tepok, blood statuette of spite
Ancient stegadon with Engine of the gods

U przeciwnika podobnie -
3x10 skink skirmishers, blowpipes
1x3 terradon riders
1x5 cold one cavalry
1x2 salamandry
Saurus oldblood, przedmiotów nie pamiętam
Skink priest, jw
Ancient stegadon with Eengine of the Gods


Zaczynałam, więc podeszłam większością swoich oddziałów prawie do połowy stołu. Przeciwnik praktycznie sie nie ruszył w swojej turze, z magii tylko rzucił tarczę na COCe a w strzelaniu skinki zbliżyły się do moich terek.
Runda druga - szarża stegadona i COC w klocek saurusów, terki przelatują nad wrogim Stekiem i zrzucają bezskuteczne kamole. Trochę ostrzału, magia zdispelowana (zapomniałam, że mam 1 więcej czar na EotG), Engine ubił 4 saurich, szarża stegadona i Cold One'ów zmiotła ich doszczętnie. Rozbity oddział spowodował panikę w COCach przeciwnika, którzy uciekli wraz z generałem poza stół, mój stegadon i COCe wbiły się w stegadona przeciwnika. Terror od Stegadona wystraszył terki, które się nie pozbierały w następnej rundzie. W swojej turze salamandry zdziesiątkowały skinki, ale ich nie wypłoszyły, skinki trochę postrzelały ale mało skutecznie, magii nie pamiętam, więc albo nie wyszło, albo nic wartego uwagi.
Runda trzecia - stegadon i COC szarżujące z overruna w stegadona przeciwnika ubiły bydlę a skinki z góry zapluły priesta i rozdeptały go w pogonii. Terki zaszarżowały salamandry (nie wiedzieliśmy że nie mogą odpowiedzieć S&S) ale nieco zmniejszone liczebnie nie pokonały ich od razu. Razordony i jeden z oddziałów skirmiszu zestrzeliły oddział skinków na prawej flance. W rundzie przeciwnika pozostałe na lewej flance skinki odstrzeliwują się, ale mało skutecznie, a terki zjadają 2 salamandry. Koniec walki.

Wynik 20 : 0 wliczając bonusy. Ogólnie walka szybka i kontrolowana przeze mnie od pierwszej szarży, dużo zrobiła ucieczka generała z oddziałem COC. Ale dla zrównoważenia, ja zapomniałam o przedmiotach magicznych - 1 spell więcej mógł robić różnicę, tak samo Blood Statue of the Spite na priesta. Ogólne wrażenia z grania tą armią bardzo przyjemne w porównaniu z Bretonnią, duża różnorodność przyzwoitych jednostek i sporo możliwości taktycznych. Skinki to chyba najbardziej przegięty dostępny obecnie core, stegadon też nie do pogardzenia. Razorki podobają mi się bardziej niż salki, zarówno modele jak i zastosowanie na placu boju. Jeszcze tylko nauczyć się zasad...

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Warhammer Fantasy Battle - armie

Ciąg dalszy wstępu do WFB

Dostępne armie
Na dzień dzisiejszy na polskich turniejach dostępnych jest 17 armii. Każda ma kilka możliwości wystawienia różnych jednostek w zależności od preferowanego stylu walki. Generalnie dostępne typy oddziałów: piechota, kawaleria, lekka kawaleria, skauci, formacje strzeleckie, potwory, maszyny bojowe, jednostki latające, magowie, swarmy, jednostki eteryczne, bohaterowie.

Wszystkie linki z nazw prowadzą do strony Games Workshop.

Bretonnia

Armia stworzona w oparciu o średniowieczną feudalną Europę i mity arturiańskie. Pomimo faktu iż kodeks armii nie został dostosowany do 6 edycji WFB jest wciąż armią grywalną i daje sobie radę z większością innych armii. Trzon uderzeniowy stanowi rycerstwo na rumakach bojowych, które pomimo ciężkiego opancerzenia nie tracą szybkości. Wsparcie latającej kawalerii pegazów i trebuszetów oraz chłopstwo z łukami pozwoliły tej armii zastosować nieco więcej tricków taktycznych, jednak nadal jest to armia gdzie głównym dylematem pozostaje, czy szarżować jednym, czy trzema oddziałami konnicy. Magiczki IMO nadają się tylko do noszenia Dispell Scrolli, choć niektórzy wystawiają lordową magiczkę na duże punkty. ja tam wolę błyszczącą stal :P ładne jednostki, niestety dość monotonne w wyglądzie - 4 typy rycerstwa różnią się praktycznie jedynie drobnymi dekoracjami, natomiast malarsko można się wyszaleć na heraldyce i teksturach.

Alternatywne figurki, doskonałe na modele bohaterów - Reaper Miniatures

Doskonałe źródło modeli historycznych z których można wiele dobrać do swojego stylu armii



Forum bretończyków - Round table of Bretonnia



Beastmen - Energia chaosu napływająca do Starego Świata powoduje zmiany we wszystkich żywych istotach, mutując je. Wiele zwierząt obdarzonych zostało przez bogów Chaosu świadomością i inteligencją, w innych przypadkach humanoidy zostały zmutowane do tego stopnia, że nie różnią się wiele od zwierząt. W walce posługują się swoją zwierzęcą siłą i szybkością, potrafią też używać magi szamanistycznej. mjak każda armia chaosu, pozwalają popuścic wodze wyobraźni zarówno na polu malarskim, jak i modelarskim.


Dwarfs - archetypiczna armia fantasy. Krótkie nóżki powodują, że jest to armia statyczna, czekająca na przeciwnika w wybranym miejscu aż dojedzie do nich pod gradem kul, bełtów i kamiennych pocisków. Wyższe niż ludzkie wartości walki wręcz, siła i wytrzymałość sprawiają, że jednostki te dobrze wystawione są ciężkim przeciwnikiem do rozgromienia, ale ich  możliwości taktyczne są niewielkie. Modele klasyczne i nie dające wiele możliwości konwersji, ale dostępna duża ilość modeli alternatywnych.


Empire - najprawdopodobniej najlepiej rozwinięte państwo ludzkie, nie stroniące od przyjmowania najemników innych raz i korzystające z ich osiągnięć we wszystkich dziedzinach, także na placu boju. Jedna z najbardziej wszechstronnych armii, dusponuje praktycznie wszystkimi typami jednostek - lekka i ciężka piechota, lekka i ciężka kawaleria, duży wybór jednostek strzeleckich, potwory jako wierzchowce dla bohaterów (w tym latające), magia kapłańska, maszyny  - zarówno armaty jak i wyjątkowe dla tej armii Steam Tank i  War Altar. Nie jest to samograj, większość jednostek nie ma jakichś niesamowicie przegiętych statsów i zasad, ale armia ta daje dużo możliwości strategicznych i taktycznych.


Deamons of Chaos - obecnie najbardziej przegięta armia w WFB. Wszystkie modele niewrażliwe na psychologię, nie uciekają z walki tylko tracą dodatkowe modele, same powodują strach/terror. Dodając do tego naprawdę przegięte statystyki w porównaniu do kosztów punktowych i brak ograniczeń w mieszaniu bogów - remis z nimi jest sukcesem. W zależności od zestawienia jednostek, bardzo silne jednostki Khorna do walki wręcz, niesamowita możliwość złożenia magicznych bohaterów Tzentzecha, flamery i horrory jako jednostki strzelające na dystans, silne magiczne przedmioty w stylu "na 6+ wygrywam bitwę". Bardzo ładne modele i wielkie pole do popisu dla modelarzy i hobbystów konwertujących figurki.


Lizardmen - W tropikalnych dżunglach Lustrii i Krain Południowych istnieją pozostałości mitycznej cywilizacji Old Ones. Przez stulecia chronione przez jaszczuroludzi  dopiero niedawno odkryte zostały przez młodsze cywilizacje w ich pędzie do zdobywania bogactwa i potęgi. Jednak dowodzone przez magicznie uzdolnionych Slannów jednostki zimnokrwistych gadów  ze swoim arsenałem oswojonych dinozaurów nie są przeciwnikiem łatwym. W bitwie Lizardmeni korzystają z wielu dodatkowych zasad, takich jak większa odporność na psychologię, zatrute ataki broni, umiejętnośc poruszania się w bagnistym i gęsto zadrzewionym terenie. Magia slannów jest dyskusyjnie najlepszą magią w całej grze, to samo dotyczy starożytnych artefaktów, a wsparcie wielu potworów wykorzystywanych jako wierzchowce zarówno przez bohaterów jak i zwykłe oddziały rekompensuje brak maszyn bojowych.


Świetne alternatywne figurki:
Dragonblood Miniatures




Niesamowita wprost armia, większość modeli wyrzeźbiona przez właściciela




Ciekawa konwersja stegadona
High elves - Jedna z trzech armii elfickich, przedstawiająca ich jako najdawniejszą i najlepiej rozwiniętą cywilizację Starego Świata, o wysokich standardach artystycznych i kulturalnych, zachowującą pamięź i tradycje sprzed wieków. W walce Szlachetne elfy dysponują śmiercionośnymi umiejętnościami walki,niestety same są dość wrażliwe na zranienie. Ich pancerze wykonane są ze specjalnego stopu metali aby uzyskać dużą wytrzymałość przy niewielkiej wadze. Elfy te pogardzają wymysłami nowoczesnej techniki i nie używają broni palnej, pokładając zaufanie w tradycyjnych rydwanach i wyrzutniach włóczni.  Tysiąclecia i cierpliwość pozwoliły im nauczyć się kontrolować smoki i najbardziej wyrafinowane formy magii. Modelarsko armia niezbyt pozwala na fajerwerki, ale rekompensuje to ciekawymi modelami.





Dark elves - W wyniku wojen domowych wiele elfów szlachetnego rodu musiało opuścić ojczyznę i udać się na niezamieszkałe, niegościnne rejony północne. Tam, w krainie wiecznego półcienia, mrozu i zagrożenia ze strony hord chaosu zbudowały państwo oparte na terrorze, wyzysku i okrucieństwie. Oddając swoje dusze na pastwę demonicznych książąt, ustanowiły wojnę i przelew krwi nie tylko jako swój obowiązek, ale też jedyny cel i przyjemność. Na polu bitwy jest to armia dość zróżnicowana z szerokim asortymentem jednostek i możliwości taktycznych, poczynając od armi kawaleryjskich z rydwanami, poprzez nastawione na strzelanie aż do opartych na potworach i zdolnościach bohaterów specjalnych. Wiele schematów malowania wzorowanych na złych elfach i drowach z wielu settingów fantasy pozwala na uzyskanie unikalnej armii nawet bez konwertowania figurek, które uważam za jedne z najpiękniejszych w całym asortymencie.



Wood elves - Kolejna kłótnia rodzinna zaowocowała oddzieleniem się części elfów i ich powrotem do natury, lub, jak nazywają to ich tradycyjni kuzyni, zdziczeniem. Armia ta wykorzystuje jeszcze inny archetyp elfa jako istoty związaniej silnie z naturą, zwierzętami i duchami lasu. Elfy te są skautami,  mistrzami walk w trudnych terenach gdzie przeciwnik nie może wykorzystać przewagi liczebnej swoich piechurów ani rozwinąć pełnej prędkości rumaków bojowych, podczas gdy zwinne leśne koniki manewrują swobodnie między drzewami. Ich ulubiona bronią są oczywiście łuki, ale wciąż kultywują tradycję swoich przodków w walce bronią białą. Na pomoc przychodzą im same duch lasu - driady i drzewce, a także magia natury. Duży asortyment plastikowych oddziałów nadaje się do lekkich konwersji, chociaż przy większym nakładzie pracy powstają takie cuda:






Warriors of Chaos - Obietnice potęgi potrafią skusić wielu, a Książęta Chaosu są zarówno podstępni jak i  skorzy do rozdawania upominków. Wielu spostrzegło się zbyt późno, ale wielu też oddało się na ich usługi w pełni świadomie za obietnice władzy, potęgi i mocy. Każdy z panów chaosu ceni inne cechy, i w inny sposób pomaga swoim poplecznikom, czy będzie to większa władza nad magią, czy zręczność, siła, wytrzymałość, za dary te trzeba kiedyś zapłacić. W armii pojawiają się również zmutowane stwory żyjące na pustkowiach północy których siła i wytrzymałość pozwoliły im przetrwać w trudnych warunkach. Armia w zależności od wyznawanego boga chaosu dostaje dodatkowe bonusy, ale w każdej wersji jest to maszynka do mięsa - niewiele oddziałów innych armii jest w stanie sprostać atakowi wojowników chaosu. Na szczęście nie dysponują oni wieloma możliwościami - poza magią - walki dystansowej.




Orcs and Goblins - Kolejna sztandarowa armia fantasy, horda zielonoskórych humanoidów wciąż i wciąż wyrusza na raijdy w celu zdobycia bardziej żyznych terenów mieszkalnych/niewolników/ofiar do krawawych rytuałów. Niezgoda wśród oddziałów i samych dowódców a także niskie zdolności bojowe nadrabiane są pomysłowością w wykorzystaniu materiałów i skradzionych pomysłów. Jedna z ciekawszych, a zarazem trudniejszych w prowadzeniu armii z masą dodatkowych zasad, niestety obecnie nie jest w stanie sprostać innym wojskom bez zasad z Balancing Patcha opracowanego przez polską Listę Sędziowską.



Ogres - daleko za Górami Krańca Świata leżą niegościnne krainy stepowe nad którymi władzę sprawują potężne i okrutne plemiona Ogrów. Dwa razy większe i kilkukrotnie potężniejsze od człowieka, żyją w prymitywnych szałasach i cały sens życia sprowadzają do jedzenia i walki o jego zdobycie. Jest to najnowsza armia w WFB, która po premierze w 6 edycji spotkała się z niezbyt przychylnym przyjęciem graczy, częściowo z powodu słabej motywacji fabularnej i  dośc nietypowej armii w której większość podstawowych jednostek to modele wielowoundowe z dość potężnymi statystykami. jednak z biegiem lat i zmian zasad armia całkowicie straciła swoję możliwości i jest obecnie jedną z najsłabszych armii.



Tomb Kings - Pustynie Krain Południowych kryją w sobie grobowce starożytnych władców i kości wojowników pokonanych w wielu bitwach. Teraz królowie ci powstali aby ponownie przejąć władzę nad swymi włościami a z pomocą magii i artefaktów przechowywanych w swych grobowcach tworzą armie nieumarłych pod swoim dowództwem. Ciekawa armia, z dużym dostępem do różnych jednostek i ciekawostką nie występującą w żadnej innej rasie - oddziałami rydwanów.


Vampire counts - W samym środku Imperium znajduje się spustoszona i jałowa kraina gdzie wiecznie panuje zmierzch a zbłąkany wędrowiec nie może zmrużyć oka z obawy przed mieszkańcami nocy. To Sylvania, królestwo wampirów i nekromantów, w którym nocą ożywione trupy szukają nowych ofiar dla swych panów. Bardzo silna armia bazująca na psychologii - paraliżuje przeciwnika strachem, jednostki nie uciekają z walki lecz walczą do ostatniego modelu, jednostki eteryczne można ranić wyłącznie magiczną bronią. Spore wsparcie magii (każdy wampir jest magiem), banshee i inne istoty nocy jak wilki czy nietoperze dopełniają obrazu armii.


Skaven - Głęboko pod zamieszkałymi miastami ludzi szczury rozciągają swoją sieć kanałów na prawie cały obszar znanego świata. Zmutowane z inteligentnych gryzoni humanoidy ukochały sobie kamień będący skrystalizowaną esencją chaosu i zbudowały na nim swą zadziwiającą technologię. Siła szczuroludzi pochodzi od ich ogromnej liczebności w związku z którą rzadko który dowódca liczy się ze stratami własnymi. Z podobną łatwością oddziały rzucają się na opancerzonego wroga jak i giną od magicznych energii generowanych przez spaczeń w ich plugawych urządzeniach zagłady, albo rozbiegają się po polu bitwy roznosząc zarazy wyniszczające przeciwników.



Chaos dwarves - Armia ta została wycofana z oficjalnych zasad WFB w 5 edycji, jednak miłośnicy czarnych krasnoludów wciąż starali się o dodatkowe zasady.  Figurki do nich są niedostępne, chyba że komuś uda się dostać stare modele. Są paskudne. Ostatnio coś ruszyło w tym temacie po uznaniu armii CHD jako dopuszczalnej na podstawie kodeksu napisanego przez jednego z jej miłośników, a Ścibor zaczął produkować nowe, w miarę ładne modele.



Dogs of War - Armia najemników składa się z różnorodnych oddziałów najczęściej wynajmowanych przez dowódców innych armii do pomocy własnym wojskom, ale posiada równierz odrębne zasady i może być wystawiana samodzielnie.Tworzą ją oddziały różnych ras które pieniądz przekładają ponad honor i inne wartości, ale reprezentują dużą wartość bojową. Nie jest to armia specjalnie spójna jako, że każdy walczy w swoim stylu i według własnych zasad. Można tu spotkać tileańskich pikinierów obok arabskiego szejka, ogrowych brutali czy elfickiego bohatera ze swoim smokiem. Modele są trudno dostępne i przeważnie wymagały by konwertowania.


Tyle armii "oficjalnych" co wcale nie znaczy, że nie można  ich stworzyć przy odrobinie wyobraźnie i pewnej dozie umiejętności modelarskich:
Great Army of Pigmar

Armia Arabii
Blood Elves wzorowane na elfach z World of Warcraft
Fishmen
Kitaj/Nippon





niedziela, 24 stycznia 2010

Warhammer Fantasy Battle - wprowadzenie

Zdarza się co jakiś czas, że ktoś prosi mnie o linki i informacje na temat battla.  Skoro mam już to miejsce, pora je zebrać w jedną całość. Wszystkie informacje zostały przefiltrowane przez mój spaczony mózg i odnoszą się do moich doświadczeń z danymi armiami, i wcale nie muszą byc zgodne ze zdaniem ogółu. Artykuł pewnie będzie modyfikowany, edytowany i upgrejdowany co jakiś czas.


Czym jest WFB
Warhammer Fantasy Battle to turowa gra strategiczna firmy Games Workshop w której wcielamy się w dowódcę małej armii i rozgrywamy potyczki z innym dowódcą i jego armią. Nie jest to gra komputerowa, odbywa się w realu z prawdziwym przeciwnikiem, chociaż istnieje również gra (.....) osadzona w tym samym uniwersum.

Do gry używamy figurek, które przedstawiają naszych żołnierzy, kostek K6 reprezentujących losowość ataku, planszy i "makiet" odzwierciedlających pole bitwy i jego ukształtowanie oraz miarek calowych. Planszą do gry może być dowolny (duży!) kawałek płaskiej powierzchni 48x48 cali lub 48x72 cale przy większych bitwach - stół, dywan, łóżko. Makiety terenów powinny przedstawiać scenerię pola bitwy - lasy, wzgórza, rzeki, budynki itp. Modele wykonane są w skali ok 1: 35 i niekoniecznie muszą być "jedynego słusznego producenta". Potrzebna jest również kopia zasad gry.



Każdy model w armii reprezentuje żołnierzy i posiada "statsy" czyli liczbowe wartości (przeważnie w skali 1-10) reprezentujące jego umiejętności. są to:
M (Movement) - ruch np 4 dla pieszych ludzi, 8 dla koni. Taką odległość w calach może poruszyć się dany model na polu bitwy w jednej rundzie.
WS (Weapon skill) - umiejęność walki wręcz obu przeciwników porównuje się z wynikiem rzutu kością aby stwierdzić, czy uda się zadać celny cios
BS (ballistic skill) - parametr stosowany do wszystkich broni dystansowych
S (Strength)  - Siła z jaką jednostka/broń zadaje ciosy, porównywana z:
T (Toughness) - odpornością przeciwnika w celu zadania rany.
I (inicjatywa) - determinuje kolejnośc ataków w walce
A - Ilość ataków, jakie w rundzie może wykonać dana jednostka.
LD (leadership value) - zdolności jednostki do przyjmowania i wykonywania rozkazów, testowana np jeżeli przeciwnik jest szczególnie groźny lub jednostka sama nie wykazuje się inteligencją (głupota u trolli)

Linkownia:
Wstęp do gry ze strony producenta
Nawet, jeżeli angielski nie jest twoim drugim językiem, obrazki wiele wyjaśnią.
Polskie forum WFB
największe skupisko  polskich graczy w sieci

sobota, 23 stycznia 2010

Nora Roberts - Słodka zemsta.

Owszem, jest to dokładnie to, na co wygląda - romansidło :) Nora Roberts jest znaną i popularną autorką babskiej literatury klasy C. Jednak ktoś, kto oczekuje cienkiej różowej książeczki z papieru toaletowego z napisem "Harlequin novels" jest w sporym błędzie. Różnica jest taka, jak między "Klanem" a "Dynastią" - czy co tam obecnie leci w TV.

Książka w twardej oprawie, z przyzwoitego, choć makulaturowego papieru. Postacie w większości sztampowe i przewidywalne w tle, jednak kilka pozytywnych wyjątków (w tym jedna z głównych bohaterek) zaskakuje swoimi działaniami. Akcja po zawiązaniu galopuje jak stado bawołów przy stampede, taranując i obalając wszelkie przeszkody. Piękna sceneria, świat Hollywood, wyższych sfer, księżniczki i bankierzy paradują na rautach kokietując najmodniejszymi kreacjami i drogimi futrami a w ciemności nocy czai się Cień - legendarny, nieuchwytny złodziej. Klejnoty i serca przechodzą z rąk do rąk pomimo starannej ochrony, i tak jedne jak i drugie mają skazy. Generalnie - książka na jeden wieczór, kilka godzin w pociągu lub na nudnym zebraniu, miła rozrywka nie pretendująca do miana "intelektualnej".
Ogólna ocena: 4/10

.

piątek, 22 stycznia 2010

Wcale się nie lenię!

Wcale się nie lenię! Pracuję. Czytam. Wykańczam stoły. Próbuję się wziąć za malowanie. Planuję zagrać bitwę Lizakami.

Aaa, i jeszcze adoptowałam smocze jaja. Nie do końca wiem na czym ma to polegać, ale należy klikać na jajka, aby pomóc sie im wykluc i potem przekształcić w dorosłe smoki.
Link do mojej kolekcji
Nie jest to gra browserowa, tylko jakiś licznik kliknięć/odsłon strony. Skoro nie zajmuje to mojego czasu, niech sobie będzie, może "dojrzeją" w ładne obrazki do podpisów :) Sporo ładnych grafik do obejrzenia na stronce po zarejestrowaniu, wybór jaja dość losowy.
  Strona główna: Dragon Cave
Moja (jak na razie skromna) kolekcja: Gunnila

Dodano 23 stycznia

Już wiem o co chodzi i jak działa Dragon Cave. Umieszczając obrazki w podpisach na jakimś wyświetlaja się one wszystkim czytającym dany temat/posta, i te odsłony są zliczane. Od ilości tych odsłon/odsłon unikalnych (user IP) i kliknięć na ikony smoki się wykluwają i rosną. Ciekawe co wyrośnie z moich jajek :)

.

wtorek, 19 stycznia 2010

Całun z Oviedo

Kolejna lektura warta wspomnienia - "Całun z Oviedo" Leonard Foglia i David Richards, wyd Philip Wilson.
Obraz pochodzi ze strony Merlina


"Amerykańscy autorzy relacjonują próbę sklonowania Chrystusa poprzez wykorzystanie DNA z cennej relikwii"
"Znakomity, współczesny thriller trzymający w napięciu od pierwszej do ostatniej strony, a jednocześnie świetne psychologiczne studium młodej dziewczyny i budzącego się w niej silnego uczucia macierzyńskiej miłości" - tyle cytatów z okładki.

Książka wydana w 2008 r przez FK/ Philip Wilson nie zaskakuje specjalnie zawiązaniem fabuły. Zgodnie z zapowiedzią, akcja rozpoczyna się w momencie zdobycia DNA Jezusa Chrystusa z Całunu z Oviedo, następnie urywa się na kilka lat. Ponowne zawiązanie wątków rozpoczyna się wraz z poznaniem głównej bohaterki, która zgadza się zostać zastępczą matką dla innej pary. Od tej pory wydarzenia nie są już tak jednoznaczne, a zamiast szybkiej fabuły i zwrotów akcji skupiamy się na relacjach pomiędzy postaciami, ich odczuciach i konfliktach.

Książkę czyta się przyjemnie, nie ma dłużyzn i kilkustronicowych "opisów krajobrazu", postacie są realne, ich motywy dość wiarygodne, choć niejednoznaczne. W treść wplecionych jest wiele dodatkowych, ukrytych symboli, ale zdarzają się też momenty komiczne. Jeżeli ktoś lubi ten typ literatury, zdecydowanie polecam.
Ocena 7/10


.

poniedziałek, 18 stycznia 2010

Pierwsze koty za płoty

No więc, w końcu, wbrew tytułowi bloga, nie mam wolnego czasu praktycznie i nie nudzi mi się nic a nic :D
W pracy piekiełko, ale jakoś może dociągnę do ferii ;P. Na braku czasu cierpi blog najbardziej oczywiście, postaram się w najbliższych dniach co nieco uzupełnić. Na początek "battle raporty" z ligówek. Ligę gramy na 1250 z rozpami przygotowywanymi pod przeciwnika.

Piątek - Warriors of Chaos 10:10
Moje pierwsze spotkanie z tą armią w ogóle (no ktoś tam kiedyś grał tym jak jeszcze były połączone armie) więc nie bardzo wiedziałam z czym się to je. Okazuje się, że owszem, mięsko jadalne, ale skóra twarda....* Przegięcie niesamowite w porównaniu do moich rycerzyków - Konni maruderzy kosztują mniej niż Mounted Jołmen! a statsy lepsze no i dostęp wyposażenia też.

Przeciwnik wystawił 3 Ogry Chałasu, 5 maruderów, 2x5 knightów i klocek warriorsów z generałem, wszystko Korniki. Ja miałam 2x10 łuczników z palisadą, 12 bowmen skirmishers, 5x pegazy, 2x5 errantów z errantry banner, 2x damselki 1 lvl z 1 DS, generał i bsb w lancach i kloppa. Stół był taki sobie, tereny nie przeszkadzały ale też i niezbyt pomagały strategicznie. Przeciwnik rozpoczął skomplikowaną strategię i ruszył ławą do przodu, jedynie wpuszczając maruderów do lasu.  Zaczęło się ładnie, trebek zdjął 3 knightów, łucznicy wbili wounda ogrowi, pegazy wleciały na plecy wariorsów obcinając im ruch i celując do szarży na osłabionych knightów. Lance stały sobie ładnie z tyły zasłonięte przez skirmish, czekając na swoją kolej. W rundzie przeciwnika bez niespodzianek, nadal do przodu, jedynie maruderzy wyszli z lasu i toporkami zabili łucznika. W mojej rundzie pegazy pogoniły i zjadły knightów i wpadły w maruderów, lance ustawiły się ładnie do szarż bocznych... w teorii. Trzecia runda - Ogry i drugi oddział knightów szarżują na łuczników, jeden ogr ginie, ale oba oddziały sypią się. Knighci wyjeżdżają poza planszę, pegazy z overruna zjadają maruderów. Tutaj następuje wielka dziura w pamięci. skończyło się jakoś tak, że klopa w końcu jeszcze raz trafiła w knightów wracających na stół, niestety zginął tylko jeden. Zginęły też ogry, ale jedna lanca wraz z BSB odbiła się od klocka warriorsów i uciekała pod koniec bitwy. Ogólnie jak na pierwsze spotkanie nieźle, trochę szkoda mi punktów zainwestowanych w czarki, ale przecież zawsze mógł się wystawić na tęczy. Źle zagrałam lancami, trzeba było bohaterów puścić luzem, mieliby większe możliwości, szczególnie generał, który w końcu nie użył treski bo szarżował na maruderów. Również zamiast łuczników lepsza była by kolejna lanca.

Sobota - Dwarves 20:0
Po piątkowym prysznicu na temat umiejętności moich zapuszkowanych paniczyków nieco się obawiałam tego WS4 i T4, ale Dwarfy nie dostały nowego podręcznika tak samo jak Bretka i nie mają aż takich przegięć. Wystawiłam się hardcorowo na Errantry war, 3x5 KE, 2x 9 KE, 10 bowmen skirmishers, 3 pegazy, genio i bsb. Przeciwnik wystawił cannona, organki, 2x10 thunderers, 20 longbeardsów z thanem i 20 wariorsów. Tereny jak poprzednio, nic ciekawego, lasek na środku trochę po mojej prawek w sam raz, żeby schować pegazy i kowbojów. Uważam, że przeciwnika zabiło ustawienie obu klocków w centrum obok siebie, flankowanych przez thundów, z odsłoniętymi maszynami po lewej. No i pech na kostkach, kiedy w 2 rundzie na obu maszynach wypadł missfire. W 2 mojej rundzie (wcześniej jakieś pojedyncze modele ściągnięte) pegazy szarżują na thundów, małe lance na thundów i organki, jedna duża nie doszła do drugich thundów i duża w klocek długobrodych. Organki stoją, thundzi zagonieni, drudzy poza planszę, lanca utrzymuje klocek w walce. Runda przeciwnika, szarża warriorsami w bok lancy walczącej z długobrodymi, utrzymali się i w następnej rundzie szarża wszystkim z wszystkich stron - pegazy z boku w longbeardsów, druga duża lanca i genio z przodu/boku, mała lanca z boku warriorsów. Zbreakowani na 4 :D, stół pozamiatany, morale odpowiednio podniesione.

W sobotę przesiadka na Lizaki.

.

środa, 13 stycznia 2010

Terenokreacje trzecie

Muszę trochę podgonić z pracą, więc chwilowo czas wolny zredukowany do minimum, ale prace nad stołami posunęły się do przodu.
Mała prezentacja pierwszych 3 modułów (WIP, a jakże :D ) Kolor chyba najbliższy prawdziwego na zdjęciu nr 3.


 


 











niedziela, 10 stycznia 2010

Trudi Canavan - The Black Magician trilogy

Właśnie skończyłam czytać ostatni tom trylogii Trudi Canavan - Trylogia Czarnego Maga wydawnictwa Galeria Książki. Seria składa się z (niespodzianka) 3 cegieł drobnym drukiem zatytułowanych kolejno (okładki ze strony http://merlin.pl/ )


Po pierwsze - okładka. Jasna, czytelna, zwracająca uwagę potencjalnego czytelnika, cienki karton założony podwójnie dla usztywnienia, na niej okładki pozostałych części serii oraz życiorys autorki. Plus.
Papier - nic specjalnego, zwykła pożółkła makulatura.
Cena - książki niestety są towarem luksusowym. Tomy I i II 39.90, tom III 43.9o pln Akurat jak już zaczynam się przyzwyczajać do konkretnego progu cenowego, podwyżka. Niestety, jestem uzależniona od literek, więc muszę się z tym pogodzić, lub znaleźć inne, tańsze źródło.

"Co roku magowie z Imardin gromadzą się, by oczyścić ulice z włóczęgów, uliczników i żebraków. Mistrzowie magicznych dyscyplin są przekonani, że nikt nie zdoła im się przeciwstawić, ich tarcza ochronna nie jest jednak tak nieprzenikniona jak im się wydaje. Kiedy bowiem tłum bezdomnych opuszcza miasto, młoda dziewczyna, wściekła na traktowanie jej rodziny i przyjaciół, ciska w tarczę kamieniem - wkładając w cios całą swoją złość. Ku zaskoczeniu wszystkich świadków kamień przenika przez barierę i ogłusza jednego z magów. Coś takiego jest nie do pomyślenia. Oto spełnił się najgorszy sen Gildii: w mieście przebywa nieszkolona magiczka. Trzeba ją znaleźć - i to szybko, zanim jej moc wyrwie się spod kontroli, niszcząc zarówno ją, jak i miasto." - to streszczenie akcji z tylnej strony okładki I tomu.

Imardin to stolica Kyralii w której znajduje się siedziba Gildii Magii - szkoły i struktur zrzeszającej wszystkich magów Krain Sprzymierzonych, a także główna scena zdarzeń. Bohaterką wszystkich części jest Sonea - dziewczyna z nizin społecznych spośród których gildia nie rekrutuje swoich uczniów. Jednak jej moc jest na tyle wyjątkowa, że rozwija się samodzielnie i zaczyna wyrywać spod kontroli. Stawia to zarówno dziewczynę i jej przyjaciół - uliczników i złodziei, jak i magów, przed wieloma dylematami i trudnymi wyborami. Więcej zdradzać fabuły nie będę :)

Akcja powieści toczy się wartko z wieloma zwrotami i zaskakującymi rozwiązaniami, postaci nakreślone są wyraźnie i ciekawie, rozwijają się i zmieniają w miarę rozwoju wydarzeń. Język jest płynny, łatwy w odbiorze, tłumaczenie dobre, bez kalek językowych ( w obydwu znaczeniach :D ) Jedynym - może nawet nie minusem, ale elementem zbędnym i niepotrzebnym - jest słowniczek pojęć i żargonów użytych w tekście, podczas gdy same realia świata są identyczne z naszym. I tak rebera wyobrażam sobie jako woła a ceryni to mysz/szczur, wytwórnia spylu to po prostu browar, więc wprowadza to wyłącznie niepotrzebny zamęt. Jest to jednak praktycznie jedyne zastrzeżenie do autorki, nie mające wielkiego wpływu na odbiór książki.

Wszystkie 3 części wciągnęły mnie niezmiernie, co widać po tempie przeczytania każdego z tomów - jeden dzień na "Gildię Magów" (520 str), po 2 dni na "nowicjuszkę" (620 stron) i Wielkiego Mistrza" (720). Ogólnie w zestawieniu wszystkich części tom 3 wychodzi najsłabiej, częściowo ze względu na zmiany zachodzące w charakterze i zachowaniu głównych postaci, troche może też znużenie powtarającymi się wątkami i wyjaśnieniami zdarzeń z tomów 1 i 2, ale częściowo chyba też dlatego, że autorka wykonała interesującą, a niespodziewaną woltę intencji poszczególnych postaci której czytelnik się nie spodziewa. Nie jest to minus, ale przyzwyczaiłam się ostatnio do książek sztampowo powtarzających schematy, i nie przestaję podważać argumentów przemawiających za takimi zmianami. No i nie było happy endu!

Krótkie zakończenie - zdecydowanie polecam, książki warte przeczytania, ode mnie dostają 9/10. To ze względu na cenę i papier.

sobota, 9 stycznia 2010

99 zastosowań plasteliny

Oczywiście projekt terenów klubowych jest niskobudżetowy. Nawet nie ma limitu, po prostu unikamy wydawania jakiejkolwiek kasy. Oczywiście, wielu rzeczy nie da się przeskoczyć, i klej, farby, lakier trzeba kupić, ale cała reszta najlepiej, aby była darmowa lub jak najbliższa temu.Oczywiście koszt danego elementu terenu jest z reguły odwrotnie proporcjonalny do ilości prac w niego włożonej.

Przez dłuższy czas szarpałam się z podstawkami pod drzewka i inne drobne ruchome elementy. Mam sporo PVC (darmowe, ze zniszczonej reklamy :P) ale cięcie tego na małe kółeczka to robota głupiego. Okrągłe podstawki pod figurki są poza naszym zasięgiem finansowo. Użycie kartonu w swoich makietach staram się zminimalizować jak najbardziej. Zużyte płyty CD są zbyt duże. Któregoś dnia przeglądając asortyment sklepu z artykułami żelaznymi znalazłam metalowe podkładki pod śrubki, których kupiłam kilka za grosze.

Tylko teraz jak przymocować rośliny do gładkiej powierzchni metalu? Pierwsza rzecz która przyszła mi na myśl, to Blu Tack. Gdyby nie został wymyślony zanim zajęłam się modelarstwem, musiałabym wymyślić go sama. Ale znowu, cena. Materiał zastępczy? Green stuff odpada, modelina też bo trzeba gotować, gips dentystyczny może odpaść i ciężko będzie utrzymać rośliny w odpowiedniej pozycji ...zostaje plastelina. W Tesco 0.99 groszy, bardzo słabej jakości, miękka i klei się straszliwie do wszystkiego.

Oto przebieg i wynik eksperymentu:
Materiały:
 - podkładki do śrubek metalowe ok 4.5 cm średnicy
 - plastelina (to czarne z tyły, była już używana do innych projektów
 - roślinność (palmy, rośliny akwariowe i dekoracyjne)
 - tektura
 - klej (wikol)
 - piasek

Podkładki dobrze umyć i wysuszyć. Na tekturze odrysować odpowiednią ilość kół nieco większych od podkładek.  Niezbyt lubię używać tektury do makiet bo krzywi się pod wpływem wilgoci, ale tutaj maskuje metal i zabezpiecza spód, a przyklejona jest to twardej równej powierzchni która zabezpiecza ją przed deformacją. Biorąc się za wykonanie podobnych elementów drugi raz, przykleiłabym tekturę do podkładek już na tym etapie ( uwaga klej schnie długo!)



Z plasteliny formujemy wałek którym przymocowujemy "roślinność" do podłoża. Nie może jej być zbyt dużo bo to jednak substancja miękka, tyle tylko żeby posklejać wszystko. Ewentualnie można nadac fakturę "korzeni" przerastających glebę.



Podklejamy tekturę pod podstawki i smarujemy wszystko klejem - ja używam wikolu. Ostatni etap - na mokry klej warstwa piasku.


Podstawki dżunglowe mają grubszą warstwę plasteliny, ale też planuję 2x pokryć je warstwą wikolu z piaskiem dla lepszego umocowania roślinności.


 

Czas wykonania 10 szt - ok 3 godziny. Biorąc pod uwagę fakt, że to partia próbna, plus użycie mniejszej różnorodności zieleniny/ mniejsze dywagacje kompozycyjne sądzę, że czas ten można skrócić do max 2 godzin. Koszt - ok1-2 zł za sztukę.

piątek, 8 stycznia 2010

Zrzędzenie...

Jak to mówią, umiesz liczyć, to licz na siebie. Umawiam się z "fotografem" tak już coś z tydzień żeby zrobił jakieś w miarę przyzwoite zdjęcia makietom w klubie, ale za każdym razem coś  nam przeszkadza w robieniu zdjęć. Jutro biorę swój i spróbuję coś popstrykać. Trzymać kciuki!

I jeszcze małe podsumowanie prac nad stołami - 3/6 modułów wymodelowane i pomalowany kolor podstawowy, 2 następne w pełni wymodelowane. Z ostatnim chyba poczekam jeszcze trochę żeby zobaczyć jak się pozostałe komponują gotowe już z ruchomymi makietami i czy potrzebujemy więcej "wolnej przestrzeni" czy też powierzchnie bardziej urozmaicone. A w ogóle to chłopcy w klubie najchętniej grali by na płaskim pustym blacie... :(

Znikam testować krzaczki dżunglowe i malowac paladynkę.

środa, 6 stycznia 2010

Malowanki

Jako że na jednym z forów których jestem uczestnikiem pojawił się temat do pochwalenia się swoimi figsami, zmotywowało mnie to do odświeżenia sobie instrukcji obsługi aparatu :) Po dłuższych bojach udało mi się nawet wykonać kilka zdjęć na  których coś widać! Oto one - w większości stare malunki, trochę wipów:

Trebuchet nad którym teraz pracuję. Problem w tym, że jest on już sklejony do gry. Nawet próbowałam go rozkleić, ale to dwuskładnikowe było i nie da rady ruszyć - dlatego podstawa trochę krzywa.

Stary plastikowy czaruś, jedna z figurek na których uczyłam się malować.Właściwie to jest druga wersja, pierwszą pomalowałam kumplowi na którymś spotkaniu w klubie jak się nudziliśmy. Niestety, wiele rzeczy wyszło znacznie gorzej niż w prototypie - np butelka z potionem i skóra. Włosy/brodę zepsułam przy przemalowywaniu - chciałam przyciemnieć bo wydały mi się zbyt jasne i "gandalfowate".


Elf hero z tego samego boxa plastików. Strasznie monotonna figurka, ale świetna to trenowania przejść.No i mój pierwszy i jak dotąd chyba najlepszy :D freehand na płaszczu.


Herold imperialny, również z tego samego boxa plastików (jakoś tylko te modele wyszły na zdjęciach :P ).
Malowany w czasie Mieleckich Dni Fantastyki chyba 2004, speedpainting przy baaardzo słabym oświetleniu i małej palecie kolorów, z gapiami zaglądającymi przez ramie i przeszkadzającymi cały czas.



Jeden z fantastycznych modeli Reapera, ciągle nieskończony, ilość detali mnie rozkłada na łopatki. Kiedyś w końcu zrobię do niego dioramkę.... ale do tej pory trzeba go będzie przemalować pewno, bo już jest poobijany :P









wtorek, 5 stycznia 2010

Terenokreacje ciąg dalszy

Oto kilka obiecanych zdjęć. Niestety, fotograf ze mnie jak z koziej rzyci waltornia, więc tylko te nadają się do prezentacji.

Oaza - ciągle wip, piasek do pomalowania, brak trawki i krzaczków, woda do poprawienia. Kolor jeziorka udał się rewelacyjnie, niestety " 'ard coat" marki GW (ze słoiczka) wymieszany z woda w ogóle go nie łapał i wyszły nierówności i przebarwienia na powierzchni.

Piramida - pierwsze dwa etapy - wycięcie kwadratów ze styropianu, posklejanie, przycięcie wystających brzegów:

Pierwsze testy zwietrzałych skał - posklejać styrodur w interesującą formę, nożykiem ponacinać fakturę, spryskać farbą w spraju - lekko bo nadtapia styrodur - aby uzyskać ciekawą fakturę. Wyszło tak sobie, widoczne linie klejenia, następną chyba przed (po?) rzeźbieniu nożykiem trzeba jeszcze pokruszyć rękami aby uniknąć płaskich powierzchni. Kolor jest taki żółtawy, chcę uzyskać jasne, kremowo-białe skałki.


Rachunek sumienia:
Wąwóz - górki gotowe, czeka na podstawę;
Uadi - nie ruszone;
Oaza - gotowe do malowania;
Ruchome piaski - gotowe do malowania, czeka na elementy dekoracyjne (kości, czaszki itepe);
Murki - odlewy są, nieposklejane z braku podstaw :( ;
Zarośla - krzaczki są, podstawek brak;
Gaj palmowy - 1 drzewko do malowania, 3 czekają na podstawki;
Wydmy - czekają na podstawki i piasek;
Obozowisko, wioska - nie ruszone;
Formacje skalne - pierwsza próbna zaszpachlować dziury i malować, brak podstawki
ruiny - 3 obeliski zrobione, pierwsze przymiarki do kolumn;
piramida - główna bryła przygotowana;
stół modułowy - 1 element pomalowany, czeka na drybrush i modelowanie, 4 moduły wypiaskowane, 1 do zrobienia.
Najważniejsze teraz to pociąć podstawy do tego wszystkiego.

Zbyt zimno dziś żeby próbować coś robić w "modelarni".

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Terenokreacje pierwsze

Postęp prac nad stworzeniem modułowego i w pełni modelowanego stołu bitewnego do klubu jest już w fazie dość zaawansowanej po dzisiejszej wizycie w Undercity, ale niestety w zapale i wirze pracy zapomnieliśmy zrobić zdjęcia :(. Ale może to w sumie i lepiej, i zacznę od początku.

Wraz z reaktywacją klubu postanowiłam wcielić w życie dawne marzenia o w pełni modelowanych stołach bitewnych. Już w zamierzchłych czasach blaty klubowe zostały pocięte na moduły 24 x 48 cali. No, a przynajmniej takie było założenie, wygląda jednak, że panowie tnący te blaty używali innego wzorca metrycznego/calowego niż my niestety, więc nieco te wymiary odbiegają od ideału. Na szczęście wszystkie do siebie pasują. Wymiary takie podyktowane zostały wygodą (mieszczą się do samochodu) a także możliwością komponowania ich w stoły 48 x 48 lub 48 x 72 cale w zależności od wielkości bitwy. Modułów takich posiadamy szt 21.

Przeglądając forum Border Princes aby na nowo przypomnieć sobie zasady i uściślenia zainspirował mnie fotoreportaż z pewnego turnieju : Northstar Tournament w stanach. 26 pełnych dużych stołów bitewnych, każdy przedstawiający inne krainy, każdy w innym klimacie! WOW! Po krótkich namysłach i konsultacjach, a znacznie dłuższych wyliczeniach i poszukiwaniach u wujka Google powstał POMYSŁ. Aby maksymalnie wykorzystać wszystkie klubowe blaty podzieliłam je na szóstki. Pozwala to zbudować 3 stoły 48 x 48 lub 2 stoły 48 x 72" w tym samym "klimacie". Zostaje 3 moduły które mogą być wykorzystane w opcji 48 x 72 cale, a w opcji 48 x 48 i tak jeden moduł jest niepotrzebny. Pozostało jeszcze wybrać motyw przewodni stołów, i tu decyzja była dość jednomyślna: pustynia, "królestwa ludzkie", dżungla i "chaos wastes" z motywem lawy.

Każdy stół musi spełniać wiele warunków i zadowolić całe grono klubowiczów oczywiście :P. Najważniejsza jest grywalność, w związku z tym stoły muszą być wymodelowane ale bez "przeszkadzajek" uniemożliwiających ustawianie i przesuwanie figurek po planszy. Doszliśmy  z Prezesem do wniosku, że wymaganie movement trayów nie jest jakąś wielką przesadą i ewentualne nierówności podłoża mają umożliwić bezpieczne poruszanie figsów na nich, lub co najmniej na dużych podstawkach monsterowych. Biedni kowboje będą musieli się trochę pogimnastykowac czasami. Do każdego stołu w tym samym stylu wykonany będzie komplet terenów "wolnostojących" w tym samym klimacie/stylu/barwach wzorowany na "terrain generator" z 6 edycyjnego rulebooka.

Na pierwszy rzut poszły tereny pustynne jako najprostsze do planowania i wykonania. Pustynia, jak to pustynia, troche piachu i koniec. Co może być interesującego w tak przygotowanym stole? Aby uniknąć monotonii część blatów ma modelowane dodatkowe elementy faktury - usypiska kamieni, małe wydmy, zrujnowane drogi, drobne skały, jak też wykorzystane zostały 2 "grubości" piasku. Mam nadzieję, że będzie to widoczne po pomalowaniu. Postanowiłam wzorowac się na pustyniach afrykańskich, a własciwie prawie całkowicie na Egipcie. Bo najłatwiej znaleźć inspiracje w necie i jest b. dobrze udokumentowany :D Tereny dodatkowe do tego stołu to (opisy moje):

     teren           zasady
   Wąwóz -  strome i kamieniste zbocza wydm tworzą wąwóz uścielony rumowiskiem skalnym, który jest terenem bardzo trudnym. Klify są terenem niedostępnym  i wzniesieniem.

   Uadi - suche koryto rzeczne wypełnione piaskiem, tylko raz na kilka lat zdarza się burza i ulewa wypełniająca koryto rwącym strumieniem. Teren trudny.

   Oaza - rzadko spotykane na pustyni miejsce gdzie woda znajduje się na tyle wysoko aby utworzyć jeziorko otoczone roślinnością. Jezioro jest terenem bardzo trudnym (wg BR&R) a wyjątkiem istot ziemnowodnych.

   Wydmy - łagodne wzgórza w kształcie rogalików usypane przez wiatr z piasku. Całe wzgórze jest terenem trudnym i wzniesieniem.

   Lotne piaski - obszar piasku o wyjątkowych właściwościach fizycznych, który nie jest w stanie utrzymać ciężaru przemieszczających się po nim jednostek. W każdej rundzie w której oddział przebywa na obszarze piasek pochłania 2k6 modeli. (zasada do przetestowania, chyba trochę zbyt restrykcyjna)

   Piramida - czym byłaby pustynia bez piramidy! Miejsce pochówku starożytnych władców i cel wszystkich rabusiów grobów! Moja będzie po prostu dużą przeszkadzajką.

   Ruiny - pozostałości dawnych świątyń, pałaców, fortów lub tylko zwykłych glinianych chat wypalonych przez słońce. Ruiny nie zasłaniają LOS ale dają osłonę i są terenem trudnym do przemieszczania się.

   Góry stołowe - fantastyczne formacje skalne wyżłobione przez siły natury. na naszym stole będą robić za las - zasłaniają LOS, dają osłonę i są trudnym terenem, dodatkowo latacze nie mogą tam lądować. I terki też nie!

   Plantacja palm - standardowy las

   Scrub - zarośla suchoroślowe (kaktusowe?) - przeszkoda i trudny teren.


   Wioska buszmenów - ciągle do przemyślenia
   Obozowisko nomadów - jw.

Późno już, więc zdjęcia jutro. Dobranoc.

niedziela, 3 stycznia 2010

Witam

Witam wszystkich którzy przypadkiem zabłądzili w sieci i dotarli do tego zakątka.

Ten blog powstał w wyniku "postanowień noworocznych" jako swego rodzaju eksperyment, i nakierowany jest na moje osobiste hobby i zainteresowania. Nie bierze udziału w żadnych konkursach i nie bije się o popularność, ale wszyscy goście są mile widziani i zapraszam was do komentowania i dzielenia się swoimi opiniami. Natomiast wszelkiego rodzaju trolle i inne stonki internetowe tępione będą bezlitośnie. Dotyczy to również wpisów typu "Cześć jestem Jasio, wejdź na mojego bloga" Jeżeli Twoje komentarze powiedzą mi, że jesteś osobą interesującą, zrobię to bez zachęty, a autoreklama jest be.

Jakie materiały mogą się znaleźć na blogu:
Zdjęcia, tutoriale, rozpiski, plany, battle reporty, opowiadania i psioczenia na Warhammer Fantasy Battle - grę strategiczną typu "tabletop" wydaną przes Games Workshop, w tym dotyczące makiet i mojej głównej armii - Bretonnii;
Wpisy na temat gier komputerowych, przeważnie World of Warcraft w którą gram już dość długo;
Zdjęcia, reportaże, komentarze z imprez odtwórstwa historycznego zwanego popularnie "rycerstwem";
Zdjęcia i opisy ciekawych miejsc;
Recenzje filmów i książek
Humor;
Wpisy dotyczące innych moich zainteresowań.

Czego na blogu na pewno nie będzie:
Plotek o realnych osobach i tzw. "celebrytach";
Trendów w żadnym aspekcie - ciuchy, samochody, fryzury i inne "musisz to mieć" nie mają tu wstępu;
Komentarzy na temat seriali i telewizji w ogóle;
Informacji osobistych.

Zatem jeszcze raz witam i zapraszam do wirtualnego spotkania, mam nadzieję że będzie to miejsce przyjazne i interesujące :)